Wyjazd Maciejowa - Łopuszna


Pod koniec stycznia pojechaliśmy na górę Maciejową. Jeszcze przed dwoma tygodniami nie było śniegu wcale... Najbardziej z faktu tak obfitych opadów śniegu cieszyły się.. psy :-). Świetnie się złożyło, że Romek założył łańcuchy na koła Troopera, dzięki czemu pomógł nam wjechać na początku. Walczyliśmy w śnieżnych zaspach, niestety okazało się, że mamy dziurę w chłodnicy od Pathfindera. Po dawce gorącego barszczyku przepakowaliśmy się do Trooperka. Pathfinder pozostał nocować w połowie drogi na górę. Ja, Dorota i w/w chłodnica zajmowały tylną kanapę. Psy stłoczyły się w resztkach wolnego miejsca w bagażniku. Wiadomo - 2 kierowców (co dwa to nie jeden :P) prowadziło samochód na przednich pozycjach. Chwilę grozy przeżyliśmy kiedy przy wyciągu Troopera zaczęło ściągać w dół. Całą ekipą wypchaliśmy go jednak w wiadomym kierunku. Ok. 2 w nocy potwierdziliśmy obecność na schronisku. Dodam, że wjazd rozpoczęliśmy o 20 wieczorem :-).





strona główna