Wielkie mycie i sprzątanie rozpoczeliśmy w poniedziałek. W trakcie wytyczania tras czerwcowych razem z naszym GURU Wojtkiem utkneliśmy na zalanej łące, Pathfinder nie chciał już drgnąć a wody przybywało... deszcz zwany oberwaniem chmury nadal padał, woda pojawiła się pod nogami i przybywała nadal... Uratował nas klubowy ciągnik Andrzej. Niestety woda zrobiła swoje komputer sterujący wtryskiem i iskrą zmarł... Woda jest nawet w przedniej lampie. Po wyjęciu foteli i wykładziny podłogowej okazało się, że pod nogami kierowcy mamy dziurę, zaspawałem ją oczywiście i po oczyszczeniu podłogi zagruntowałem antykorozyjną farbą. Mamy też parę nowych rys na prawej burcie, to efekt nocnego przedzierania się przez dżunglę... cały dzień sprzątania, suszenia i Pathfinder znów wygląda "miastowo"...









powrót do Galerii